Newsletter

Chcesz być na bieżąco? Dopisz się do listy!

Dołącz

Reklamy

Licznik odsłon


Strategia spinningu cz.1 - obławiamy rzeczne główki

2012-04-13
Marian Firlej

Podstawą skutecznego wędkowania jest posiadanie obszernej wiedzy o zwyczajach, upodobaniach i sposobach żerowania ryb. W metodzie spinningowej liczy się też umiejętność nazywana przez wędkarzy „czytaniem wody”.

Wiedza ta pomaga w zlokalizowaniu stanowisk drapieżników przez wychwycenie charakterystycznych oznak na wodzie oraz w bezpośrednim jej sąsiedztwie. Takie miejsca nazywane są miejscówkami lub bankówkami. Ze zdolnością wypatrzenia podwodnej rynny, dołu zaprądowego czy rzecznej przykosy nikt się jednak nie rodzi. Dlatego bardzo ważne jest, aby wędkarze swoje obserwacje i doświadczenia potrafili prawidłowo skojarzyć oraz wykorzystać na łowisku.
Łowisko – duża rzeka. Z moich obserwacji wynika, że jedne z najlepszych stanowisk ryb drapieżnych znajdują się w okolicy umocnień wodnych zwanych ostrogami lub główkami. Są to budowle hydrotechniczne wrzynające się prostopadle w kierunku środka rzeki. Ich zadaniem jest odsunięcie głównego nurtu od brzegów, a także wyhamowywanie prądu wody podczas powodzi. Najczęściej są usypane z kamieni lub wykonane z betonu na faszynowym podkładzie. Woda, napotykając taką przeszkodę, wypłukuje głębokie doły i rynny. Miejsca te poznaję po charakterystycznych zawirowaniach, tworzących się na powierzchni wody. Im więcej takich zawirowań, tym bardziej urozmaicone dno. Takie fragmenty rzeki są kapitalnymi łowiskami sandaczy, szczupaków i sumów. Długą, kilkudziesięciometrową ostrogę zaczynam obławiać u jej nasady w miejscu, gdzie prądy zatokowe od strony napływowej i zaprądowej, tworzą w narożnikach pas spokojnej wody. Łowisko to jest szczególnie atrakcyjne, gdy głębokość wody przekracza 1 m. Do obławiania narożników stosuję rippery i twistery uzbrojone w 8–10-gramowe jigi. Pierwsze rzuty wykonuję na odległość kilkunastu metrów od brzegu, w kierunku środka zatoki. Przynętę prowadzę wolno przy dnie, co jakiś czas podrywając szczytówkę do góry. Następnie rzucam równolegle wzdłuż ostrogi i wzdłuż brzegu. Przynętę prowadzę podobnie jak ze środka zatoki. Podczas obławiania strefy przybrzeżnej dołu narożnikowego stosuję pływające woblery, obrotówki lub błystki wahadłowe. Moją zdobyczą w takich miejscach są przede wszystkim szczupaki, okonie i sporadycznie średniej wielkości sandacze. Sposób obławiania narożników ostrogi pokazuje rys. 1a. 
Po obłowieniu narożników przechodzę na środek ostrogi. Bacznie obserwuję rozchodzenie się prądów zatokowych. Na powierzchni wody szukam charakterystycznych zawirowań, które pokazują, że woda wymyła rynny, a na dnie leżą podwodne przeszkody. Kiedy natomiast nurt toczy się wolno, nie zostawiając na powierzchni żadnych śladów, to dno jest płytkie, piaszczyste i dość równe. Moja technika obławiania rynien zatokowych polega na zastosowaniu dość ciężkiego jiga, 15–20 g, na który zakładam kilkunastocentymetrowy ripper czy twister. Przynętę zarzucam kilkadziesiąt metrów od ostrogi w środek prądu zatokowego. Pierwsze rzuty traktuję zawsze jako typowe gruntowanie łowiska. Ciężki jig podczas opadania precyzyjnie pokazuje mi ukształtowanie dna. Dopiero po takim rozpoznaniu zaczynam dokładnie penetrować rynnę. Najpierw wolno, w równym tempie prowadzę wabik blisko dna, od czasu do czasu kładąc go na nim.  Na koniec stosuję schodowe prowadzenie jiga z krótkim opadem. Moimi skutecznymi przynętami w takich miejscach są także duże obrotówki z dodatkowym dociążeniem. W głębszych rynnach zatokowych spodziewam się brań dużych szczupaków sandaczy i sumów. Sposób obławiania rynien zatokowych pokazuje rys. 1b. 

Gdy obławiam płytkie prądy zatokowe, które są dobrymi łowiskami kleni, jazi i boleni, moje stanowisko znajduje się na środku główki bądź na brzegu pomiędzy ostrogami. W takich miejscach ryby zawsze stoją pod prąd wody. Żeby je przechytrzyć, muszę przynętę poprowadzić w poprzek prądu zatokowego w jak najkrótszym czasie. Prowadzenie wzdłuż prądu jest mniej skuteczne ze względu na zbyt długie demonstrowanie wabika. Do łowienia zatokowych kleni, jazi i boleni używam woblerów od 3 do 8 cm i obrotówek nr 1 i 2. Sposób obławiania płytkich prądów zatokowych przedstawiam na rys. 2a. 
Po obłowieniu prądów zatokowych ze środka ostrogi przechodzę na jej szczyt. Jest to, moim zdaniem, najlepsze miejsce do połowu ryb drapieżnych w dużej rzece. Znajdują się tu trzy odrębne łowiska. Pierwsze nazywane przez wędkarzy napływem, jest po lewej stronie ostrogi, gdy się patrzy pod prąd rzeki. Charakteryzuje się widocznym zagłębieniem u nasady główki, w którym stoją sandacze, szczupaki i sumy.Obszar wody w głównym nurcie rzeki na przedłużeniu ostrogi, gdy się patrzy prostopadle na drugi brzeg, nazywamy przelewem. Jest to typowe królestwo ryb nurtowych, takich, jak: klenie, jazie, brzany czy bolenie. Z prawej strony zakończenia główki, kiedy patrzymy z prądem rzeki, cofający się prąd zatokowy styka się z głównym nurtem, tworząc charakterystyczny warkocz. Na styku tych dwóch prądów znajduje się zagłębienie, które tworzy rynnę zaprądową. Stoją w niej największe rzeczne drapieżniki. Natomiast u podnóża warkocza na drobnicę polują bolenie. Napływ obławiam przede wszystkim gumami uzbrojonymi w dość ciężkie jigi. Miejsce, z którego łowię, znajduje się na końcu główki po jej lewej stronie. Pierwsze rzuty wykonuję przynętą pod prąd, na odległość ok. 20 m, i powoli prowadzę ją do nasady ostrogi przy samym dnie, dokładnie penetrując dół napływowy. Przy obławianiu tego miejsca zawsze duży problem sprawia mi silny prąd wody, który powoduje samoczynne przemieszczanie się przynęty w moim kierunku. Dlatego uważnie obserwuję styk żyłki z wodą i natychmiast wybieram powstały luz. Jest to konieczne, bym miał ciągły kontakt z przynętą. Następne rzuty wykonuję lekko pod skosem w kierunku nurtu rzeki. Pomaga mi to naprowadzić przynętę w dół napływowy równolegle do ostrogi. Do takiego sposobu obławiania, oprócz przynęt gumowych, z dobrym skutkiem stosuję woblery i duże obrotówki. Ze względu na to, że przynętę naprowadzam rybie prawie pod sam nos, brania są bardzo delikatne i prawie niezauważalne. Czasami jest to przesunięcie żyłki w bok na kilka centymetrów lub jej nagłe zluzowanie. W takich przypadkach reaguję natychmiastowym zacięciem. Uważam, że obławianie napływów należy do najtrudniejszych technicznie czynności wykonywanych przez spinningistę. Obławianie napływu pokazuje rys. 2b. 

Stanowisko, z którego będę obławiał przelew, zajmuję po lewej stronie zakończenia ostrogi. Przed łowieniem zawsze bacznie lustruję powierzchnię wody. Jeżeli zauważam na niej charakterystyczne zawirowania i naturalne pomarszczenia wody, wnioskuję, że przelew jest płytki, a dno nierówne, usłane kamiennym narzutem. Jeżeli natomiast woda na przelewie płynie spokojnie, to wiem, że mam do czynienia z przelewem dość głębokim, o żwirowo-piaszczystym dnie. Poczynione obserwacje pomagają mi dobrać odpowiednią wielkość przynęty do głębokości łowiska. Obławiając przelewy, przede wszystkim zakładam woblery i obrotówki. Na płytkich przelewach są to 3–5-centymetrowe pływające woblerki i obrotówki nr 00, 0 i 1. Natomiast na głębokich przelewach używam 8–10-centymetrowych woblerów oraz obrotówek nr 2 i 3. W takim łowisku moja technika prowadzenia przynęt polega na zarzuceniu wabika prostopadle od strony napływu w kierunku drugiego brzegu. Następnie pozwalam przynęcie wachlarzykowato spływać z prądem rzeki w stronę warkocza. Co jakiś czas podnoszę i opuszczam wędkę, zmieniając tym głębokość pracy przynęty, oraz wybieram kołowrotkiem luz żyłki powstały podczas spływania. Zbyt szybkie zwijanie żyłki kołowrotkiem powoduje nienaturalną pracę przynęty, co płoszy ostrożne ryby. Spinningowanie na przelewie pokazuje rys. 3a.
Obławianie strony zaprądowej rozpoczynam od zajęcia stanowiska w odległości ok. 10 m od szczytu główki, po jej prawej stronie. Z tego miejsca wykonuję rzuty równoległe do ostrogi w kierunku środka rzeki. Staram się w szybkim tempie przeprowadzić smukły wobler czy wąską wahadłówkę prostopadle przez warkocz. W pierwszych rzutach prowadzę  przynęty jak najbliżej nasady główki, by po pewnym czasie obłowić cały warkocz w poszukiwaniu ostrożnych boleni. Pokazuje to rys. 3b.
Następnie przechodzę na szczyt ostrogi, gdzie na wędkę zakładam kilkunastocentymetrową gumę uzbrojoną w jig, którego ciężar musi mi zapewnić swobodne obłowienie strefy przydennej rynny zaprądowej. Użycie zbyt lekkiej główki spowoduje, że prądy wsteczne i nurt wody wyniosą przynętę z łowiska. Rzuty wykonuję z prądem wody, w kierunku szczytu następnej główki. Po opadnięciu przynęty na dno prowadzę ją w zmiennym tempie równolegle do warkocza. Do obławiania rynien zaprądowych szczególnie chętnie stosuję woblery typu shad, które mają poziomo zamocowany ster głębokości, pozwalający na natychmiastowe sprowadzenie przynęty do dna. Wielką zaletą shada jest to, że zaprzestając zwijania żyłki, można go postawić w dowolnym miejscu rynny, a wydłużony ster utrzymuje przynętę przy dnie. Uważam, że ta przynęta idealnie nadaje się do obławiania tego rodzaju łowisk. Rynnę zaprądową obławiam również ciężkimi wahadłówkami i dużymi obrotówkami. Mój sposób obławiania strefy zaprądowej przedstawia rys. 3c. 

Na dużych rzekach oprócz długich ostróg napotykam również główki bardzo krótkie. Ich długość wynosi nieraz kilka metrów. Charakterystycznymi cechami takich ostróg są zazwyczaj płytki napływ, głęboki przelew oraz wyraźna rynna zaprądowa. Między takimi główkami rzadko występuje cofający się prąd zatokowy. Atrakcyjność krótkich główek zależy także od ich wysokości. Zauważyłem, że ostrogi niskie mają wokół siebie dużo płytsze i bardziej zamulone łowisko, a przez to mniej atrakcyjne dla rzecznych drapieżników. Okolice główek wysokich są zazwyczaj głębsze, mniej zamulone i mniej zasypane piaskiem.Najlepsze miejsce, z którego zaczynam obławianie krótkich główek od strony napływowej i przelewu, znajduje się kilkanaście metrów przed ostrogą od strony napływu. Podczas obławiania tego rodzaju główek prawie nigdy nie wchodzę na nie, ponieważ drapieżniki zazwyczaj stoją w ich pobliżu. Moją najlepszą przynętą do obławiania takich miejsc są woblery i obrotówki. Pierwsze rzuty wykonuję prostopadle w kierunku drugiego brzegu. Prowadzę wabik po lekkim łuku, w kierunku początku ostrogi i napływu, regulując głębokość pracy przynęty podnoszeniem i opuszczaniem kija. Spodziewam się tu brań dużych kleni i jazi. Po obłowieniu z brzegu przedniej części przelewu wchodzę w woderach do wody. Zajmuję stanowisko od strony napływu, w odległości ok. 10 m naprzeciwko końca ostrogi, pod warunkiem że pozwala mi na to głębokość wody. Jest to moje najlepsze stanowisko do obławiania rzecznych przelewów. Z tego miejsca mam przed sobą cały pas wody aż do końca warkocza. Stojąc w wodzie, jestem także niewidoczny dla ryb. Takie zajęcie stanowiska pozwala mi na wykonywanie rzutów zarówno prostopadłych, jak i równoległych w stosunku do drugiego brzegu. Spinningując z tego miejsca, mogę zastosować różne techniki prowadzenia przynęt – począwszy od zatrzymania ich w dowolnym punkcie przelewu, do ich opuszczania z prądem, odwijając żyłkę kołowrotkiem do tyłu. Do łowienia na tego typu przelewach zachęca mnie to, że mogę tu złowić wszystkie rzeczne drapieżniki.
Mój sposób obławiania rynny zaprądowej na krótkich ostrogach, jest taki sam jak łowienie z ostrogi długiej. Jednak z tą różnicą, że obławianie okolic warkocza w poszukiwaniu boleni rozpoczynam z brzegu u nasady główki od strony zaprądowej. Kończąc omawianie miejscówek w pobliżu ostróg na dużych rzekach, chciałbym opisać jeszcze jeden typ budowli, których okolice są kapitalnymi łowiskami ryb drapieżnych. Są to ostrogi, przez wędkarzy nazywane elkami. Elka to główka w kształcie odwróconej litery L. Dawniej służyła jako awaryjna przystań cumownicza dla barek i rzecznych holowników. W zależności od ułożenia ramienia w stosunku do głównego nurtu rzeki rozróżniamy elki prawe i lewe. Wewnętrzne baseny takich główek są znakomitymi łowiskami sumów, szczupaków czy sandaczy. Strona nurtowa to królestwo kleni, jazi, brzan i boleni. Okolice takich ostróg mają, oprócz rozległego przelewu, liczne prądy zatokowe zarówno wewnątrz basenu, jak i od strony napływu. Sposób obławiania takich miejsc omówiłem wcześniej.

Fot. autor
rys. archiwum



Komentarze

nowsze
starsze
nowsze
starsze

Twój komentarz został dodany i oczekuje na moderację.

Prosimy o cierpliwość.

Dodaj komentarz

(nie jest podawany do publicznej wiadomości)

---- reklama ----
http://www.AUTOdoc.PL Istnieje możliwość zakupu części zamiennych w niewiarygodnie niskich cenach tutaj