Newsletter

Chcesz być na bieżąco? Dopisz się do listy!

Dołącz

Reklamy

Licznik odsłon


Czerwcowe węgorze

2013-06-07
Monika Urbańska

Węgorz jest rybą niezwykle tajemniczą – zarówno poprzez swój różniący go od innych przedstawicieli ichtiofauny wygląd, jak i przez szereg zachowań, którymi kieruje się w życiu. 

Zmniejszająca się populacja tego gatunku w Polsce sprawia, iż łowione okazy stają się bardzo cennym trofeum wędkarskim. Przygodę z łowieniem węgorzy najlepiej rozpocząć właśnie teraz – podczas tarła uklei. Złowienie pierwszego węgorza zazwyczaj następuje przypadkiem, jednak wędkarz, któremu podczas walki z tą wężowatą rybą raz wzrośnie poziom adrenaliny, z pewnością załapie tzw. bakcyla. Dodatkową zachętą jest ogólnodostępność całkiem dobrych łowisk. Węgorza w słodkiej wodzie możemy spotkać zarówno w stawach, gliniankach, zbiornikach zaporowych, jeziorach, jak i w rzekach. Oczywiście, w większości mniejszych akwenów, uniemożliwiających dotarcie do morza, populacja tego gatunku będzie efektem sztucznych zarybień, ponieważ węgorz odbywa tarło wyłącznie w Morzu Sargassowym.


CZAS I MIEJSCE

Za najlepszą porę na zasiadkę węgorzową powszechnie uznaje się godziny wieczorne i nocne. Owszem, najwięcej brań przypada na noc, jednak błędne jest twierdzenie, że „stawowe węże” nie pobierają pokarmu przy świetle słonecznym. Z doświadczenia wiem, że ryba ta daje się także poławiać w dzień – nawet w samo południe. Trzeba tylko dobrze zlokalizować miejsce bytowania „dziennych” węgorzy. Będą to głębsze, przybrzeżne partie stawów, najlepiej z przydenną przeszkodą w postaci zatopionego korzenia, gałęzi lub kamienia. Ważne, aby za dnia umiejętnie podać przynętę węgorzowi – praktycznie pod sam nos. Nocą natomiast wytypowanie stanowiska bytowania tych ryb jest mniej istotne. Węgorze, które wyszły na żer, z pewnością zlokalizują nasz zestaw. W ciepłych miesiącach, takich jak maj i czerwiec, przynętę zarzucamy niezbyt daleko od brzegu i pasa trzcin. Najlepszym miejscem w łowisku, które należy wybrać, jest część zbiornika z dnem pokrytym roślinnością i o głębokości ok. 1,5–3 m. Czujne węgorze atakują przynętę, by wciągnąć ją w strefę podwodnej zieleni i tam móc w spokoju skonsumować.Ważnym elementem jest też odpowiednia pogoda. Podczas parnych, bezwietrznych, burzliwych dni i nocy można zaobserwować wzmożone żerowanie tego gatunku. Często też lepsze brania następują przy nagłej zmianie pogody.

 
PRZYNĘTY

Węgorz – powszechnie uważany za padlinożercę – w rzeczywistości ma z nim niewiele wspólnego. Owszem, można łowić go na martwe przynęty, jednak jest on znakomitym węchowcem i spożywane przez niego pokarmy muszą być świeże. Doskonały węch jest rekompensatą od natury za bardzo słaby wzrok. Dlatego jeśli już węgorz zainteresuje się naszym „smakołykiem”, branie następuje szybko i jest pewne.Do najlepszych przynęt na węgorze możemy zaliczyć: rosówki, pęczki dendrobeny, fileciki z małych ryb słodkowodnych, martwe i żywe rybki, pellet, a nawet krewetki. Ważne, aby przy połowie w miejscu z zarośniętym dnem przynętę umiejscowić ok. 0,3–0,5 m nad roślinnością. W miejscach pozbawionych przydennej flory przynętę możemy położyć bezpośrednio na podłożu. Ja preferuję początkowe stosowanie na jednej wędce rosówki, na drugiej – fileta. Pozwala to lepiej trafić w gusta węgorzy w danym zbiorniku.  Pęczek dendrobeny może ściągnąć w nasze łowisko niepotrzebną drobnicę innych gatunków ryb. Bardzo dobre efekty przynosi używanie dodatkowych atraktorów zapachowych. Na szczególną uwagę zasługują produkty zawierające suszoną krew. Przy ich stosowaniu należy koniecznie używać gumowych rękawiczek, gdyż bardzo trudno pozbyć się z rąk długo utrzymującego się, nieprzyjemnego zapachu.


SPRZĘT

Do połowu węgorzy w wodach stojących polecam stosowanie mocnych i sztywnych wędzisk długości 3,5–4 m. Rodzaj wędziska należy oczywiście dobrać w zależności od preferowanej metody połowu – spławikowej lub lekkiej gruntowej z oliwką o masie 15–20 g. W pierwszym przypadku powinno się stosować dobrej jakości żyłkę główną o średnicy 0,25–0,28 mm. Podstawową zasadą zbrojenia zestawu węgorzowego jest – prostota. Im mniej skomplikowany zestaw, tym większa pewność, że sukcesem zakończy się spotkanie z tą wyjątkowo waleczną rybą. Ważne jest, aby od razu po zacięciu siłowo oderwać węgorza od dna, gdyż jest on mistrzem w wpływaniu we wszelkie podwodne zaczepy. Także w celu ułatwienia walki bezpośrednio do żyłki głównej dodajemy dobrze widoczny spławik (nocą ze świetlikiem), kilka śrucin, hak (najlepiej rosówkowy – z wydłużonym trzonkiem i z zadziorkami do przynęty) o rozmiarze 1/0–2/0. Wszelkie węzły, pętelki i dodatkowe urozmaicenia mogą znacznie osłabić zestaw.Przy połowie węgorzy metodą gruntową należy stosować linkę główną jak w metodzie spławikowej oraz 60–70-centymetrowy przypon z żyłki o średnicy nie mniejszej niż 0,20 mm przymocowany do krętlika. Obciążenie w postaci łezki na rurce antysplątaniowej lub samego ciężarka przelotowego nie powinno przekraczać 20 g. Łowimy przecież blisko brzegu, a dodatkowy hałas spowodowany częstym przerzucaniem zestawu z dużym obciążeniem może nam tylko zaszkodzić.


COŚ NA KONIEC

Pamiętajmy, że węgorz w małych gliniankach czy stawach nie występuje naturalnie – jest on często pozostałością po dawnych zarybieniach. Dzisiejsza gospodarka zarybieniowa skupia się raczej na innych, tańszych gatunkach ryb. W miejsce każdej wyłowionej ryby prawdopodobnie nie wpłynie już następna. Bierzmy ryby – byle z rozsądkiem. Szanujmy to, co nam jeszcze pozostało, abyśmy jeszcze długo mogli się cieszyć z czerwcowych węgorzowych zasiadek.


fot. autorka, archiwum

 

 

Słowa kluczowe: | węgorz | wędkarstwo | ukleja | Morze Sargassowe |

Komentarze

nowsze
starsze
nowsze
starsze

Twój komentarz został dodany i oczekuje na moderację.

Prosimy o cierpliwość.

Dodaj komentarz

(nie jest podawany do publicznej wiadomości)

---- reklama ----
http://www.AUTOdoc.PL Istnieje możliwość zakupu części zamiennych w niewiarygodnie niskich cenach tutaj