Newsletter

Chcesz być na bieżąco? Dopisz się do listy!

Dołącz

Reklamy

Licznik odsłon


Holowanie zdobyczy

2008-11-07

Długie godziny wyczekiwania nagle przerywa zniknięcie spławika lub jazgot kołowrotka – właśnie wzięła ryba. Zacięcie i... zaczyna się najbardziej ekscytująca część łowienia – hol. Wielu wtedy się denerwuje, tracą głowę i stoją jak zamurowani, a jeszcze inni biegają po brzegu z wędką, krzycząc: mam rybę, mam rybę!

A przecież w takiej chwili wędkarz musi zachować zimną krew i skupienie, by rozważnie kontrolować zachowanie holowanej ryby, by zminimalizować ryzyko jej straty.


WĘDKARZ MUSI MYŚLEĆ

Od zachowania wędkarza i od parametrów jego wędki w znacznej mierze zależy, jak będzie się zachowywać ryba – szarpać się na uwięzi jak szalona czy wolno, ale systematycznie zbliżać do stanowiska wędkarza, pływając w toni lub przy dnie. Bardzo mocne i duże ryby: sumy, bolenie, głowacice, brzany, karpie i amury, niekiedy szczupaki, zacięte robią z naszymi wędkami akurat to, czego sobie najmniej życzymy. Ich ulubione sztuczki to murowanie albo ciągnięcie jak rozpędzony parowóz. Minionej jesieni okołoczterdziestokilowy sum w jednym nurtowym odjeździe wyciągnął mi 150 m żyłki, zatrzymał się raptownie, potrząsnął łbem i pozbył się haczyka. Z tej odległości nie mogłem go dociąć. Zazwyczaj trudno przewidzieć, w którą stronę skieruje się zacięty kolos: z nurtem albo w górę rzeki, na otwarte jezioro albo na zarośniętą płyciznę. Jeśli w dół rzeki lub na zarośniętą płyciznę – jesteśmy w bardzo trudnej sytuacji i możemy szybko stracić rekordową rybę. Jeśli pod prąd lub na otwartą wodę – dobra nasza, mamy szansę wygrać niecodzienny, a może nawet życiowy pojedynek. Zresztą bez względu na to, który „wariant” wybierze potencjalna zdobycz, wędkarz ma arcytrudne zadanie do wykonania. Jeśli popełni błąd, straci rybę.


MAŁE RYBY

Na co dzień łowimy ryby małe i średniej wielkości. Ale i one potrafią irytująco często spadać z haczyka. Jeżeli więc zależy Ci na niewielkiej rybie, np. walczysz na zawodach lub po prostu cieszy Cię złowienie choćby najmniejszej sztuki, nie wstydź się i używaj podbieraka. Zwłaszcza małe leszcze wymagają uwagi, bo jak mało które ryby potrafią się wypinać.

 



 

SZALEŃCZE ZRYWY
Podczas holu wędzisko trzymamy oburącz do chwili, gdy napiętą żyłkę skrócimy na tyle, żeby ruchem cofanego wędziska trzymanego w jednej ręce naprowadzić rybę na zanurzony wcześniej podbierak. Jeżeli jesteśmy praworęczni – w prawej ręce trzymajmy wędzisko, a w lewej podbierak. Manewrowanie wędziskiem jest ważne i trudniejsze niż podbierakiem. Obręcz podbieraka zanurzamy na tyle, aby ryba przepłynęła nad nią, nie dotykając jej. To niezmiernie trudny i ryzykowny moment – jeśli ryba dotknie obręczy, może się spłoszyć i ze zdwojoną siłą ponowić ucieczkę. Jeśli szturchniemy rybę podbierakiem – wystrzeli ona jak rakieta w przeciwnym kierunku i tyle ją zobaczymy, bo przypon lub haczyk tego zrywu nie wytrzyma. Potrącanie ryby podbierakiem jest niedopuszczalne, nawet gdy ryba wyłożyła się na boku i zdaje się nam, że już nie reaguje na żadne bodźce. Z takich zrywów-sztuczek słyną karp, brzana i szczupak – wiele rekordowych ryb odzyskało wolność, bo wędkarze źle ocenili sytuację.


SPRZĘT JEST WAŻNY

Aby kontrolować zachowanie się holowanej ryby, a nawet wymuszać na niej pożądane zachowanie, np. płynięcie na określonej wysokości w toni lub w odpowiadającym nam kierunku, należy mieć dobrze złożoną wędkę i zdecydowanie, ale z wyczuciem operować wędziskiem. Dobrze złożona wędka to nic innego jak właściwie dobrane wszystkie elementy nie tylko zestawu, ale całej wędki: kołowrotek, wędzisko, do niego odpowiedniej wytrzymałości linka, do linki (ewentualnie) właściwy przypon, na końcu zaś haczyk, precyzyjnie dopasowany do linki lub przyponu. To wszystko zaś powinno dodatkowo uwzględniać technikę łowienia, gatunek poławianej ryby oraz charakter łowiska (zaczepy, dalekie wyrzuty, możliwość zacięcia grubej ryby itp.). Jeśli polujemy na duże i silne ryby słynące z długich odjazdów, kołowrotek musi mieć odpowiednio pojemną i zapełnioną szpulę. Wędzisko musi amortyzować zrywy holowanej ryby, dlatego też np. kij sumowy nie bardzo nadaje się do łowienia leszczy, bo prawdopodobnie leszcze holowane na twardym kiju będą urywać się z haczyka rozrywając sobie pyszczki. Z kolei szczupak holowany na okoniowym spinningu ma duże szanse nie skończyć w naszym podbieraku – po prostu się uwolni. Natomiast dobrej jakości odległościówka pozwala holować ryby różnych gatunków, trzeba jedynie zmienić grubość żyłki i wytrzymałość kołowrotka. Jeżeli więc nie macie tyle doświadczenia, aby samodzielnie wybrać odpowiedni kij, zdajcie się na producentów wędzisk lub rady życzliwych kolegów.

KONTROLA I POMPOWANIE
Kontrolowanie zaciętej ryby polega na działaniu na nią odpowiednią siłą i ukierunkowywaniu tej siły w zależności od ruchów ryby. Gdy muruje, warto ją pobudzić do pływania (a więc osłabić wysiłkiem pływania na uwięzi) przez pompowanie – opuszczając wędzisko, zwijamy nadmiar żyłki, gdy zaś kij ułoży się równolegle do wody, przestajemy zwijać żyłkę i z wyczuciem, ale stanowczo podnosimy kij, wykorzystując jego sprężystość. Najczęściej wygięty kij zatrzyma się pod jakimś kątem i wyżej ani rusz. Nie wolno go wtedy podnosić na siłę, aby wygiął się w pałąk, lecz opuścić o 15 cm i szybko zwinąć żyłkę, po czym znowu podnosić wędzisko. To jest właśnie pompowanie. Ma ono na celu siłowe (sumują się sprężystość kija, sprężystość linki i siła wędkarza) oderwanie ryby od dna. Ryba choćby trochę poruszona czuje się zagrożona i zaniepokojona, więc ponawia ucieczkę. Wtedy następuje silny i długo wspominany odjazd. W tym momencie warto, aby nasz kołowrotek cicho z przerwami terkotał – tym sposobem oddajemy rybie nieco żyłki, chroniąc się przed zerwaniem, przeciągnięciem linki lub, co najgorsze, wyrwaniem haczyka z paszczy ryby, jednocześnie męcząc ją hamulcem. Jeżeli mamy mocno dokręcony hamulec, duży drapieżnik potrafi rozgiąć haczyk, a nawet ułamać kuty. Dlatego wolę się asekurować właśnie tym lekkim terkotaniem. Jeżeli mamy sporo żyłki na kołowrotku, a łowisko jest duże i wolne od zaczepów, pozwólmy rybie na długie odjazdy, a nawet poluzujmy hamulec. Zdezorientowana zatrzyma się szybciej niż powstrzymywana hamulcem.

ZAWRACANIE RYBY
Na łowisku, gdzie ryba powinna uciekać tylko w jedną stronę wolną od zaczepów, możemy zmienić kierunek ucieczki przez wyprzedzenie ryby i natychmiastowe ciągnięcie zestawem w kierunku tej ucieczki. Ryba na ogół natychmiast zawraca i ucieka w kierunku przez nas pożądanym. Taki manewr jest możliwy na odkrytym brzegu, po którym wędkarz może biec. Ostatecznie zaufany kolega może rzucać kamieniami przed uciekającą rybę, która spłoszona pluskiem, najczęściej zawraca. Taktyka ta sprawdza się na wodzie o głębokości do 2 m. Gdy ryba tuż po zacięciu wypływa na powierzchnię, kręci młynki i stawia świece, musimy szybko opuścić szczytówkę do wody i ekspresowo wybrać luz żyłki. Należy utrzymać rybę w ruchu i nie podnosić wędziska w górę. Ryba stawiająca świecę ma największe szanse uwolnienia się, wytrząsając przynętę. Doświadczony wędkarz jeszcze przed rozpoczęciem łowienia stara się rozpoznać szczegóły łowiska, planując holowanie ryb. Kiedy jest zbyt mało miejsca na swobodny hol, należy pogrubić zestaw, aby rybę jak najszybciej doprowadzić do podbieraka. Nie wstydźcie się używać podbieraka, łowiąc nawet sumy. Wtedy jednak podbierak musi być odpowiedniej wielkości i wytrzymałości.


Mirek Sarnecki
Fot. autor, O.Portrat

Komentarze

nowsze
starsze
nowsze
starsze

Twój komentarz został dodany i oczekuje na moderację.

Prosimy o cierpliwość.

Dodaj komentarz

(nie jest podawany do publicznej wiadomości)

---- reklama ----
http://www.AUTOdoc.PL Istnieje możliwość zakupu części zamiennych w niewiarygodnie niskich cenach tutaj