Newsletter

Chcesz być na bieżąco? Dopisz się do listy!

Dołącz

Reklamy

Licznik odsłon

2017-03-10
Tomasz Suwalski

Tomasz Suwalski dzieli się z Wami swoimi doświadczeniami w spinningowych połowach pasiastych drapieżników przemieszczających się stadami pod powierzchnią wody w jeziorze.

Głównym celem naszych okoniowych wypraw są stada mniejszych „szkoleniowo-ćwiczebnych” ryb. Powód jest prosty: dużych okoni w polskich wodach jest jak na lekarstwo. Okonie to ryby stadne i lubiące towarzystwo. Pojedyncze grupki pasiastych osobników wkomponowane są w duże stada płoci czy leszczy i razem z nimi wędrują. Na szczęście wśród rybiego drobiazgu krążą także nieliczne większe sztuki, do których czasami uda nam się dobrać. Odnalezienie miejsc ich migracji to klucz do sukcesu. Jest to jednak trudne, a dokładne poznanie ich ścieżek wręcz niemożliwe. Kiedyś było to prostsze – skupiska białorybu były nękane przez okonie, co w czasie dobrej pogody było widoczne na powierzchni wody, bądź z pomocą przychodziły ptaki, które również chętnie podjadały stresowane okoniowymi atakami drobne rybki. Obecnie to już rzadki widok, gdyż w naszym kraju pogłowie wszelkich wodnych stworzeń zostało niestety mocno zredukowane. W przymorskich wodach niekiedy udaje się to jeszcze zaobserwować. Kiedy zaś na wodzie panuje cisza, warto zaprząc do pomocy echosondę, ale przede wszystkim wyobraźnię, wiedzę na temat zwyczajów okoni i konfuguracji dla łowiska. O tym wszystkim pisze dziś Tomasz Suwalski.

 

Komentarze

nowsze
starsze
nowsze
starsze

Twój komentarz został dodany i oczekuje na moderację.

Prosimy o cierpliwość.

Dodaj komentarz

(nie jest podawany do publicznej wiadomości)

---- reklama ----
http://www.AUTOdoc.PL Istnieje możliwość zakupu części zamiennych w niewiarygodnie niskich cenach tutaj